Następstwa

Wiadomość o dokonanej zbrodni lotem błyskawicy rozniosła się po całym kraju. Wydarzenia 31 sierpnia 1982 r. w Lubinie stały się dla społeczeństwa polskiego, obok masakry górników w kopalni Wujek, symbolem bestialstwa WRON. Ofiary upamiętniano w licznych publikacjach, wierszach. O zbrodni informowały nie tylko podziemne periodyki czy też Radio Wolna Europa i inne rozgłośnie, lecz praktycznie wszystkie światowe media. Ogromną rolę odegrały wielokrotnie przedrukowywane w kraju, a także przemycone na Zachód zdjęcia wykonane przez Krzysztofa Raczkowiaka, publikowane w tym albumie.

[…] Pierwsze zdjęcia zrobiłem, gdy znalazłem się w mieszkaniu kolegi na parterze budynku vis-a-vis MPiK-u. Później starałem się być wszędzie tam, gdzie coś się działo, Początkowo jednakowo obawiałem się zomowców, jak i demonstrujących. Ci drudzy mogli mnie przecież -wziąć za esbeka przygotowującego materiał pod przyszłe akty oskarżenia. […]

Ponieważ w każdej chwili któryś z milicjantów albo zomowców mógł zatrać mi aparat razem, z filmami, po naświetleniu każdego filmu biegłem szybko do domu. Tam, brałem tylko jedną kasetę z nowym filmem, a naświetloną dawałem do przechowania sąsiadom.

Pierwszego, najbardziej dramatycznego dnia zrobiłem 6 filmów, czyli około 200 zdjęć. Drugiego, kolejne 3 filmy, czyli jeszcze setkę. Trzeciego dnia, z dziesiątym filmem w aparacie zostałem zatrzymany. […] Parę godzin później wylądowałem w esbecji na Jaworzyńskiej w Legnicy. Tam wywołano film, było na nim zaledwie kilka ujęć, i… razem z aparatem zostałem zwolniony. Cóż, oni na zdjęciach niczego nie zobaczyli. Film. wywołali standardowo. Skąd mogli wiedzieć, że naświetliłem, go pod tzw. forsowne wywołanie? Strata nie była zbyt wielka.

3 września wieczorem wywołałem filmy u siebie w domu. Następnego – chyba zgodnie z regułą, że pod latarnią najciemniej – robiłem odbitki w redakcji „Konkretów”. Tak czy owak były to zaledwie 3 komplety po około 30 zdjęć. Jeden przez Ryszarda Pollaka przekazałem SDP, drugi – taż przez niego – trefił do Szwajcarii, a trzeci przekazałem jednemu z działaczy lubińskiej „Solidarności”. Negatywy na dwa lata schowałem na wsi pod Lubinem.

Na początku sierpnia 1984 roku wyjeżdżałem do RFN. Wydobyłem negatywy i schowałem je pod podszewką neseseru. Na granicy trochę się pociłem, ale nie bytem kontrolowany. Zatrzymałem się w Berlinie Zachodnim i poszedłem do redakcji polskojęzycznego „Poglądu”. […] Naczelny pisma, pan Edward Klimczak, stwierdził, że owszem., są zainteresowani, ale nie odbitkami, lecz kopią negatywów. Poprosił o zostawienie filmów, po które miałem się zgłosić przy najbliższej okazji. Tak się złożyło, że następna trafiła mi się dopiero po pięciu latach. […] W1989 r., gdy chciałem negatywy odebrać, w redakcji „Poglądu” powiedziano mi, że nikt im nigdy ich nie przekazywał, pan Klimczak zaprzeczył, że kiedykolwiek otrzymał je ode mnie i… zażądał przedstawienia pokwitowania [!] stwierdzającego przekazanie filmów „Poglądowi”. Może filmy istnieją, a niewiedza szefów „Poglądu” potwierdza tylko fakt sprzedania negatywów? To był przecież niezły towar chętnie publikowany w różnych wydawnictwach, zachodnich?

Pozostał tylko zestaw około 30 zdjęć z negatywów, pozostałe to reprodukcje ze zrobionych kiedyś przeze mnie odbitek […]. Zatem to, co mogę dziś zaproponować, to już trzecie kopie. I to niestety widać. […]

Tymczasem jednak dominowały ogromne emocje. Wzburzenie mieszkańców Lubina, wywołane dokonaną zbrodnią, znalazło swój wyraz w demonstracjach 1 i 2 września. Uczestniczyło w nich znacznie więcej osób niż w manifestacji 31 sierpnia. 1 września na ulice wyszło około 10 000 manifestantów, a więc co siódmy mieszkaniec miasta! Zacięte walki toczono do późnych godzin nocnych. Lubin pokryły barykady. Demonstranci wznosili okrzyki: „Gestapo”, „Hitlerowcy”, „Precz z partią”, podpalili miejscowy Empik, kiosk Ruchu oraz tablicę propagandową PZPR. Walki toczyły się do późnych godzin nocnych. Ponownie użyto ogromnych ilości środków chemicznych – 1 września prawie 9000, nazajutrz 5000. Wobec wyczerpania zapasów własnych sięgnięto po „bratnią pomoc” – większość granatów z gazem łzawiącym dostarczyły organa bezpieczeństwa NRD. Wprowadzono godzinę milicyjną od 20.00, zablokowano wszystkie punkty dojazdowe do miasta, przepuszczając tylko mieszkańców. Łącznie w ciągu trzech dni demonstracji zatrzymano w Lubinie 250 osób, w kolejnych dniach następne 72. W związku z liczbą zatrzymanych utworzono tymczasowy areszt w budynku Izby Wytrzeźwień.

Setki ściągniętych do Lubina funkcjonariuszy ZOMO i innych formacji skoszarowano. Jeszcze przez wiele tygodni pilnowali oni „ładu i porządku” w spacyfikowanym mieście. 10 września, dla podniesienia ich morale, zorganizowano im spotkanie z władzami miasta, komendantem wojewódzkim MO, a także z szefem zarządu MSW ds. polityczno-wychowawczych.

Pod wpływem wydarzeń 31 sierpnia ożywiła swoją działalność, powstała już w początkach 1982 r., nieformalna grupa górników, którzy 13 lutego podłożyli (celowo niesprawny) ładunek wybuchowy na stacji CPN w Lubinie. Wkrótce po śmierci lubińskich demonstrantów skonstruowali oni kolejne bomby. Pierwsza z nich eksplodowała w godzinach wieczornych 17 września pod stołówką, w której żywili się (i mieszkali obok) funkcjonariusze ZOMO oraz ROMO. Kolejne ładunki (tylko część wybuchła) podkładano pod drzwi mieszkań lubińskich ORMO-wców, kasyno milicyjne w Głogowie, komisariat MO w Polkowicach, a także pod Komitet Wojewódzki PZPR w Legnicy. Kilka z tych ładunków podłożyli członkowie mniejszej grupy, działającej w Polkowicach.

Lubińscy „bombowcy” (lub „bombiarze”) zostali aresztowani w styczniu i lutym 1983 r. w wyniku operacji legnickiej SB opatrzonej kryptonimem „Podmuch”. Członkowie grupy zostali poddani wyjątkowo okrutnemu, nawet jak na warunki stanu wojennego, śledztwu. W legnickim areszcie stosowano wobec nich cały wachlarz tortur, przede wszystkim różne rodzaje bicia. Proces górników (i współpracujących z nimi osób) toczył się w październiku i listopadzie 1983 r. przed Sądem Śląskiego Okręgu Wojskowego we Wrocławiu. Oskarżono aż 18 osób, był to największy proces polityczny na Dolnym Śląsku w całej dekadzie lat osiemdziesiątych. Część z nich odwołała zeznania złożone w śledztwie, mówili o stosowaniu wobec nich przemocy. Dyspozycyjny sąd nie dał jednak wiary tym oświadczeniom, 21 listopada 1983 r. Sąd Śląskiego Okręgu Wojskowego we Wrocławiu, w składzie: mjr Edward Mróz – przewodniczący, st. sierż. Marian Słonina i st. sierż. Waldemar Lendor – ławnicy, ppor. Marek Xawa i sierż. pchor. Andrzej Wacławek – protokolanci, skazał Zygmunta Burchardta na karę łączną 5 lat więzienia, Stanisława Zabielskiego na 5 lat i 6 miesięcy, Marka Miękusa na karę łączną 4 lata i 6 miesięcy, Jana Kołodzieja na 4 lata, Ryszarda Szweda na 4 lata, Zbigniewa Korczowskiego na 4 lata i 6 miesięcy Mirosława Młodeckiego na 3 lata i 6 miesięcy, Tadeusza Knapa na 2 lata; Zygmunta Szymańskiego na 2 lata, Bogusława Grobelnego na 2 lata, Władysława Maślanyka na 1 rok i 6 miesięcy, Wiesława Skibę, Andrzeja Morawskiego i Stanisława Damiana na 1 rok i 6 miesięcy w zawieszeniu na 3 lata, za to że:

[…] od września do 12 października 1982 r. w Lubinie działając w warunkach przestępstwa ciągłego, chcąc, aby inne osoby dokonały czynów zabronionych, polegających na spowodowaniu eksplozji materiałów wybuchowych w miejscach publicznych bądź budynkach, mieszkalnych, co magło sprowadzić zdarzenie zagrażające życiu lub zdrowiu ludzi albo mieniu w znacznych rozmiarach. […]

Wobec Romana Haniszewskiego, Mariana Jurczyka i Zbigniewa Jurkowskiego postępowanie karne zostało umorzone. Ponadto sąd zasądził od oskarżonych, na rzecz Skarbu Państwa opłaty sądowe w kwotach: S. Zabielski 12 000 zł, Z. Burchardt, M. Miękus, J. Kołodziej, R. Szwed, Z. Karczowski, M. Młodecki – po 8400 zł, T. Knap, Z. Szymański, B, Grobelny, W. Maślanyk, W Skiba, A. Morawski i S. Damian – po 6000 zł.

Oskarżyciel: prokurator wojskowy por. Waldemar Dubas. Obrońcy, adw. Henryk Rossa, Wojciech Krzysztoporski, Stefan Dałkowski, Józef Haina, Józef Birka, Jerzy Sobczak, Aleksander Myszka, Ryszard Woźniak, Adam Zientek, Jacek Kurek, Lothar Kittay, Stanisław Janikowski, Jacek Haine, Antoni Kuczyński, Andrzej Malicki.

 
 

Źródło:
a okazało się, że Lubin 
31 sierpnia - 2 września 1982
PACYFIKACJA MIASTA
Oficyna Wydawnicza Volumen
Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa
Warszawa 2007 Zdjęcia © Krzysztof Raczkowiak
Koncepcja: Adam Borowski
Redakcja i korekta: Mirosława Latkowska
Opracowanie graficzne: Jerzy Grzegorkiewicz

 

Wróć na stronę „Zbrodnia lubińska”