Zbrodnia

Około godziny 14 w okolicach pl. Wolności w Lubinie zaczęły się pojawiać coraz liczniejsze grupy mieszkańców miasta. Gromadzono się wokół stojącej na ulicy karetki pogotowia (jej załoga została wkrótce zatrzymana). Po godzinie 15 rozpoczęto układanie krzyża z kwiatów, pojawił się niewielki transparent, zaintonowano hymn narodowy. Popłynęły słowa kolejnych pieśni – Boże, coś Polskę, Roty. Wznoszono okrzyki „Precz z juntą”, „Uwolnić internowanych”, „Jaruzelski zdrajca i morderca narodu”, „Precz z komuną”, „Uwolnić Lecha – zamknąć Wojciecha”, „Solidarność” i inne. Około godziny 15.30 dwutysięczny tłum został zaatakowany gazem łzawiącym przez liczące łącznie ponad 80 funkcjonariuszy siły NOMO, ROMO i ORMO. W odpowiedzi padły okrzyki: „Gestapo”, „Bandyci”, „Pachołki Breżniewa”, „Świnie”, zaczęto rzucać kamieniami, odrzucano również granaty z gazem łzawiącym. Próbowano wnieść niewielką barykadę na ul. Odrodzenia. Dla wsparcia pododdziałów milicyjnych ściągnięto trzy wozy strażackie, które jednak, jak się okazało, miały niewielki zapas wody, która szybko się skończyła. Wystąpiły także dalsze problemy techniczne, które spowodowały wycofanie strażaków z miejsca walk. Jak się wydaje, równoczesna niesprawność trzech wozów nie była dziełem przypadku, lecz odzwierciedlała nastroje i poglądy strażaków. Do tego momentu wydarzenia w Lubinie niczym nie różniły się od przebiegu demonstracji sierpniowych w innych miastach.

Sytuacja zmieniła się, gdy około godziny 16 do centrum Lubina przybył I pluton legnickiego ZOMO, oczekujący uprzednio na rozkazy na rogatkach miasta. Wspólnie z częścią miejscowego plutonu NOMO przystąpił do rozpraszania manifestantów. Sformowano tyralierę, za którą jechał samochód Nysa. Funkcjonariusze ZOMO posiadaną broń (kbk-AK) skierowali w kierunku demonstrantów. Zbliżywszy się do skrzyżowania ulic Kopernika i Odrodzenia, oprócz ostrzału używanymi dotychczas środkami chemicznymi kilkunastu zomowców otworzyło ogień z broni palnej. Strzały padły zaledwie kilkanaście minut po wprowadzeniu tej jednostki do akcji, trudno więc mówić o poczuciu zagrożenia, stresie itp. Strzelali także funkcjonariusze lubińskiego NOMO. W myśl zgodnych zeznań świadków, w tym także znajdujących się w tłumie funkcjonariuszy SB, strzelano wpierw krótkimi, następnie dłuższymi seriami nie tylko w asfalt, lecz także na wprost. Kanonada trwała kilkanaście minut. Ogień wstrzymano dopiero po śmiertelnym ranieniu Mieczysława Poźniaka i Andrzeja Trajkowskiego.

Od tej chwili przebieg wydarzeń trudny jest do precyzyjnego odtworzenia. W ciągu następnej godziny poszczególne grupy funkcjonariuszy jeszcze kilkakrotnie otworzyły ogień do poszczególnych grup manifestantów, raniąc kilka osób, w tym Michała Adamowicza śmiertelnie (zmarł 5 września). W pewnym momencie, tuż po oddaniu śmiertelnych serii, tłum pochwycił jednego z milicjantów oraz członka ORMO. Mimo ogromnych emocji nie doszło jednak do linczu. Na skutek wezwań z tłumu po kilku pierwszych ciosach powstrzymano bicie funkcjonariuszy, obaj zostali wkrótce uwolnieni przez swoich. Widok ofiar śmiertelnych i rannych nie spacyfikował demonstrantów. Wprost przeciwnie – atakowano „siły porządkowe” tym zacieklej. W toku walk demonstranci kilkakrotnie użyli butelek z płynem zapalającym (tzw. koktajl Mołotowa).

Przed godziną 17 do Lubina przybył kolejny pluton ZOMO uzbrojony w kałasznikowy, oraz drużyna specjalna ZOMO, wyposażona w pistolety maszynowe P-63 (Rak). To właśnie tego typu pluton specjalny odpowiadał za grudniową masakrę w kopalni Wujek. Do sąsiednich województw (Leszno, Zielona Góra) zwrócono się o wysłanie dodatkowych sił ZOMO i ROMO w celu opanowania sytuacji.

Około godziny 17.30, po rozproszeniu zwartych grup demonstrantów w okolicach pl. Wolności, zmieniono taktykę działania sił pacyfikacyjnych. Utworzono dziewięć tzw. grup rajdujących, złożonych z 6-7 funkcjonariuszy poruszających się samochodami Nysa. W pamięci uczestników wydarzeń to chyba właśnie te grupy zapisały się najmocniej. Jeździły one po mieście, atakując kilku-, kilkudziesięcioosobowe grupy demonstrantów, a nawet pojedyncze osoby. Używano nie tylko środków chemicznych, lecz także broni palnej. Funkcjonariusze strzelali zarówno podczas jazdy (przez otwarte drzwi boczne lub wywietrznik), jak i zatrzymując się specjalnie w tym celu. Demonstranci usiłowali powstrzymać grupy rajdujące, wznosząc barykady. W wielu relacjach powraca ten sam motyw – młodego człowieka przejechanego przez milicyjną „sukę”, następnie zaś wrzuconego niczym worek ziemniaków do jej wnętrza. Stąd też uporczywie powracająca informacja o nieznanej czwartej ofierze lubińskiej masakry. Opis ten pasuje do relacji jednego z rannych – Ryszarda Stefanowicza: Koło mych uszu gwizdały kule. Uciekając, kątem oka zauważyłem, że mam pokrwawioną koszulę. Nogi mi się ugięły. W tym momencie poczułem uderzenie w plecy. Straciłem przytomność. Po odzyskaniu przytomności słyszałem, jak ktoś powiedział: „Zabrać go do szpitala”. Najprawdopodobniej więc czwartej ofiary nie było.

Według źródeł oficjalnych ostatnie strzały oddano o 19. Tymczasem prokurator Miłan Senk, który przybył do Lubina z Wrocławia najprawdopodobniej po godzinie 20, zeznał, że w kierunku jego samochodu również strzelano z kbk-AK. Nawiasem mówiąc, pojazd ten, na wojskowych numerach rejestracyjnych, został dwukrotnie (w Legnicy i Lubinie) ostrzelany przez ZOMO środkami chemicznymi. Świadczy to o swoistym amoku, w jaki popadli w toku walk funkcjonariusze, atakując bez zastanowienia wszelkie możliwe cele.

Użycie broni palnej, zamiast doprowadzić do zakończenia manifestacji, zwiększyło determinację uczestników starć. Na wieść o ofiarach śmiertelnych do walk przyłączały się kolejne grupy manifestantów. O godzinie 20 do akcji wkroczyła kompania ZOMO (86 funkcjonariuszy) z Zielonej Góry. Sprowadzono również trzy armatki wodne. Dwie godziny później przybyła „kompania operacyjna” ZOMO z Wrocławia. Ściągnięto także posiłki z Poznania, Wyższej Szkoły Oficerskiej w Szczytnie, WOP w Krośnie Odrzańskim i Lubaniu Śląskim, kompanię WP. Ostatecznie demonstrantów rozproszono około 22.30. Łącznie stan sił użytych w Lubinie do 2 września sięgnął 1323 funkcjonariuszy i żołnierzy.

W wyniku działań sił pacyfikacyjnych 31 sierpnia 1982 r. w Lubinie zginęły 3 osoby. Rannych zostało kilkanaście osób, z czego 6 otrzymało rany postrzałowe (Henryk Huzarewicz, Ireneusz Lao, Kazimierz Rusin, Ryszard Stefanowicz, Edward Wertka, Brygida Wieczorek). Zatrzymano 42 demonstrantów.

Funkcjonariusze ZOMO, ORMO i NOMO 31 sierpnia zużyli blisko 10 000 granatów z gazem łzawiącym. Jeśli nawet przyjąć, ewidentnie zawyżoną, maksymalną podawaną przez MSW liczbę demonstrantów – 5000, to oznacza to, że na każdego z nich przypadły blisko po dwa granaty! Dla porównania, że w czasie wydarzeń Grudnia 1970 na całym Wybrzeżu dziennie zużywano około 13 000 sztuk środków chemicznych. A demonstracje miały wówczas miejsce w kilku miastach równocześnie i uczestniczyły w nich dziesiątki tysięcy ludzi. Według danych zebranych w 1982 r. przez prokuratora wojskowego, w Lubinie wystrzelono 981 sztuk amunicji ostrej. I w tym przypadku warto pokusić się o analogię. W Poznaniu w czerwcu 1956 r., w warunkach walk ulicznych z obustronnym użyciem broni palnej, na jedną osobę zabitą przypadło ponad 3000 sztuk wystrzelonej amunicji. Tak więc albo liczbę zużytej w Lubinie amunicji wielokrotnie zaniżono, albo, co bardziej prawdopodobne, mieliśmy do czynienia z ewidentnym celowaniem w tłum. Świadczą o tym także liczne przestrzeliny w szybach, znakach drogowych itp. na wysokości 130-170 cm, częściowo utrwalone w dokumentacji fotograficznej.

31 sierpnia 1982 r. demonstracje odbyły się łącznie w 66 miejscowościach. Niewątpliwie najwięcej z nich miało miejsce na Dolnym Śląsku – aż 17. We Wrocławiu kilkadziesiąt tysięcy ludzi toczyło wielogodzinne boje z tysiącami funkcjonariuszy MO i żołnierzy. Od kuli zginął Kazimierz Michalczyk, 1 września zmarł ciężko pobity Tadeusz Woźniak. Kolejnymi ofiarami byli: Stanisław Rak zatrzymany w Kielcach w trakcie manifestacji, pobity zmarł 7 września, oraz Piotr Sadowski, który zmarł w Gdańsku w trakcie demonstracji na skutek zatrucia gazem łzawiącym.

W Zagłębiu Miedziowym do burzliwych protestów doszło nie tylko w Lubinie. W Legnicy manifestacja rozpoczęła się około godziny 15.30 przed Zamkiem. Początkowo, według szacunków SB, demonstracja liczyła 1500 osób, wkrótce powiększyła się do około 3000. Rozproszony przez „perswazję MO” tłum przemieścił się w kierunku ul. Rosenbergów i na pl. Słowiański, wznoszono okrzyki, między innymi: „Uwolnić Lecha”, a pod adresem milicjantów: „Gestapo”. Liczba demonstrantów wzrosła po nabożeństwie, które odbyło się w miejscu budowy kościoła na Osiedlu Kopernika. Walki uliczne toczyły się w wielu punktach miasta, między innymi zaatakowano kamieniami budynek KW PZPR., kilkakrotnie milicjanci oddawali strzały ostrzegawcze w powietrze. W tłumieniu demonstracji w Legnicy brało udział łącznie 529 funkcjonariuszy, w tym 263 „miejscowych” i 266 sprowadzonych z Jeleniej Góry, Lubania i Zielonej Góry, użyto również pododdziałów wojska. Obok środków chemicznych użyto także armatki wodnej. Starcia zakończyły się około godziny 23. Zatrzymano 84 demonstrantów, z których 15 następnie aresztowano, a w stosunku do 56 skierowano wnioski do kolegium. W następnych dniach zatrzymano jeszcze 4 osoby. Wprowadzono godzinę milicyjną od 23.00 (dla młodzieży – od 20.00) do 5.00.

W Głogowie pod pomnikiem Dzieci Głogowskich zebrało się około 3000 osób, układających krzyż z kwiatów. Śpiewano Boże, coś Polskę, wygłoszono kilka zaimprowizowanych przemówień. Po kilku minutach manifestanci zostali zaatakowani przez liczące 398 funkcjonariuszy siły milicyjne. Rozgorzały zacięte walki, milicjanci używali środków chemicznych oraz armatki wodnej. Około 19.20 demonstranci (w tym momencie było ich już około 5000) zaatakowali budynek Komitetu Miejskiego PZPR, wybijając w nim szyby, został on również podpalony. Była to reakcja na informację o wydarzeniach w Lubinie. Starcia ustały około północy, wokół niektórych obiektów (np. siedziby KM PZPR) rozstawiono posterunki wojskowe. Zatrzymano łącznie 39 demonstrantów, w kolejnych dniach do aresztu trafiło dalszych 21 osób.

Najliczniejsza okazała się demonstracja w Polkowicach, gdzie w okolicach pl. PKWN zebrało się ponad 5000 osób. Ponieważ w tym czasie w mieście znajdowało się tylko 18 milicjantów i 13 członków ORMO, zdecydowano się nie podejmować działań rozpraszających. Skrupulatnie natomiast fotografowano uczestników manifestacji, 61 rozpoznano i zatrzymano. 47 osób postawiono przed kolegiami do spraw wykroczeń, a 4 osoby aresztowano. W Jaworze, gdzie demonstrowało 1500 osób (według innych danych 2000), zatrzymano 44 z nich, 6 kolejnych w następnych dniach. „Siły porządkowe” liczyły 44 funkcjonariuszy MO i 12 ORMO-wców. Po podobnej demonstracji w Złotoryi w areszcie znalazło się 67 osób, 5 następnych zatrzymano do 3 września 1982 r. W Chojnowie manifestowało ponad 1000 mieszkańców miasta, z których 2 zatrzymano. W dwu ostatnich miastach użyto po 57 milicjantów i 78 członków ORMO.

 
 

Źródło:
a okazało się, że Lubin 
31 sierpnia - 2 września 1982
PACYFIKACJA MIASTA
Oficyna Wydawnicza Volumen
Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa
Warszawa 2007 Zdjęcia © Krzysztof Raczkowiak
Koncepcja: Adam Borowski
Redakcja i korekta: Mirosława Latkowska
Opracowanie graficzne: Jerzy Grzegorkiewicz

 

Wróć na stronę „Zbrodnia lubińska”