Archiwum dla: Maj, 2017

1

Lubin do 1945 r.

publikacje 1 Comment

Początki Lubina nie są dobrze poznane. Czy w świetle dalszych badań naukowych uda się potwierdzić datę 1170, określającą założenie warowni przez księcia Bolesława Wysokiego? Lubin powstał z zespołu osadniczego, na który składały się: osada targowa, gród obronny, podgrodzie.

W obrębie obecnego terenu zamkowego zapewne istniał gród obronny, później gród kasztelański, wzmiankowany w 1224 r. Jego istnienie u skrzyżowania ważnych szlaków kupieckich miało wpływ na założenie miasta. Nazwa wywodzi się od staropolskiego imienia Luba. Lubin jako ośrodek miejski, zapewne na prawie polskim mógł funkcjonować już w 1 poł. XIII w. Data lokacji na prawie magdeburskim, jak i jej sprawca nie są znani w świetle zachowanych źródeł. Najwcześniejszą pewną datą jest rok 1295 i osoba księcia Konrada II, który w jednym z dokumentów, mieszkańców miasta określił mianem c i v e s. Informacje o rozwiniętym rzemiośle i młynie garbarskim (1299) pozwalają sądzić, że organizm miejski funkcjonował przed 1290 r. Zabudowę miejską zabezpieczały wały ziemne z palisadą, która została utrwalona w herbie.

Lubin średniowieczny, wkrótce po lokacji, zajmował teren zbliżony do czworoboku o wymiarach ok. 250 x 300 m, w ciągu XIV w. jego obszar powiększył się. Po śmierci Konrada II w 1304 r. przypadł księciu Janowi w 1312 r. Drogą dzierżawy, pożyczek i zastawów, w 1339 r. wszedł w skład księstwa legnickiego. Waśnie i zatargi między książętami sprzyjały miastu w uzyskiwaniu przywilejów. W 1324 r. książę Jan przeniósł z Prochowic komorę celną, która w 1388 r. przeszła na własność miasta. W 1344 r. dzierżawca miasta, Botho, potwierdził wcześniejsze przywileje i przywrócił prawo bicia własnej monety. Zapis z 1335 r. dobrze określa lokalne stosunki gospodarcze. Lubin posiadał wtedy: młyn o 6 kołach, czynny od początku XIV w., dobrze prosperujący cech sukienników, 25 ław piekarskich, 26 rzeźnickich i obuwniczych, za obwarowaniami staw rybny. Czytaj dalej…

Początki Lubina nie są dobrze poznane. Czy w świetle dalszych badań naukowych uda się potwierdzić datę 1170, określającą założenie warowni przez księcia Bolesława Wysokiego? Lubin powstał z zespołu osadniczego, na który składały się: osada targowa, gród obronny, podgrodzie. W obrębie obecnego terenu zamkowego zapewne istniał gród obronny, później gród kasztelański, wzmiankowany w 1224 r. Jego […]

0

Magiczny głaz

publikacje No Comments

Lubin to nie tylko skamieniała prehistoria parkowych dinozaurów. To także żywe, tętniące pamięcią pokoleń miejsca – legendy. Legendy w których odnajdziemy złote ziarna ludowej prawdy, także historycznej, ale znacznie częściej moralnej. Odkryjmy je wspólnie. Podążmy szlakiem wybitnego historyka Ziemi Lubińskiej, miejskiego kronikarza i inicjatora utworzenia lubińskiego oddziału PTTK – Jana Bilińskiego.

Magiczny głaz

W dawnych czasach, czasach podań, mitów i legend, w pobliżu najwyższego wzniesienia Ziemi Lubińskiej rosło owiane złą sławą drzewo. Był to buk tak wielki, a jego sękate konary tak grube i poskręcane, że tym, którzy znaleźli się w jego pobliżu zdawał się przesłaniać promienie słońca. Popasającym tu dłużej udzielała się złowroga aura miejsca, zaś nadzieja opuszczała zbliżają­cych się doń śmiałków. U podstawy sędziwego drzewa zarysowała się po latach podłużna, przypominająca niewielkie wejście szczelina. Ktokolwiek powodo­wany chęcią znalezienia schronienia lub też zwykłą ciekawością zdołał przecisnąć się w głąb pnia, pełen przerażenia opuszczał to miejsce i nigdy więcej nie ważył się powrócić w jego pobliże. Jedni widzieli tam słowiańską zmorę, która zamieszkiwać miała mroczną otchłań, inni twierdzili, że mieszka tu diabeł i całe zło świata.

W upalne dni żaden podróżny nie szukał ochłody w cieniu rozłożystej, bukowej korony. Za winnego zaczęto powszechnie uważać tajemniczego osadnika, który kilka zim wcześniej osiedlił się u podnóża wzniesienia przy którym od niepamiętnych cza­sów rosło drzewo. Był to człowiek skryty i nader milczący, zgodnie też ze swoim charakterem nigdy nie odwiedzał wsi, ani jej mieszkańców. Od czasu jego przybycia w okolicy poczęły się dziać dziwne rzeczy. Zwierzęta stały się niespokojne, krowy i kozy przestały dawać mleko, kury nie znosiły jaj, a za­siane zboże nawiedzały plagi szkodników niszcząc cały gospodarski dorobek. Nawet dzikie zwierzęta opuściły okalające wzgórze lasy. Zniknęły gniazda i odleciały ptaki.

Zbieg tych zdarzeń spowodował, że ludzie miejsce owo nazwali przeklętym. W największej tajemnicy postanowiono tedy zwołać zebranie i uradzono, że tylko woda święcona złemu zaradzić może…

 

Wyszła ciżba wcześnie rano, już mijają w stogach siano,
drogą polną tuż przy lesie, każdy dzbanek w rękach niesie.
W dzbanach woda jest święcona, niechaj każdy się przekona
czy czartowskim jest wysłannik, tajemniczy ów osadnik.
Czy za sprawą mocy ciemnych, praktyk starych i tajemnych,
on to worek z nieszczęściami przywiózł zmierzchem tu wozami.

Czytaj dalej…

Lubin to nie tylko skamieniała prehistoria parkowych dinozaurów. To także żywe, tętniące pamięcią pokoleń miejsca – legendy. Legendy w których odnajdziemy złote ziarna ludowej prawdy, także historycznej, ale znacznie częściej moralnej. Odkryjmy je wspólnie. Podążmy szlakiem wybitnego historyka Ziemi Lubińskiej, miejskiego kronikarza i inicjatora utworzenia lubińskiego oddziału PTTK – Jana Bilińskiego. Magiczny głaz W dawnych […]